Weszłyśmy do domu i się rozebrałyśmy, wskazałam dziewczynie gdzie leżą papcie. Ona szybko je włożyła i pokazałam jej kuchnie. Gdy otworzyła lodówkę zobaczyła tylko jakieś tanie jogurty.
- Chyba skoczę po zakupy. - Uśmiechnęła się lekko.
- Dobra, poczekam. - Wzruszyłam ramionami.
- To wychodzę. - Poszła do przedpokoju i po chwili rozległ się trzask drzwi.
Położyłam się na łóżko i zaczęłam czytać książkę pt.: "Mój świat". Była to historia fantasy, w której bohater ciągle miał jakieś misje. Uwielbiałam tą książkę. Po jakimś czasie Mimi wróciła.
- Jestem! - Krzyknęła.
Nie odpowiedziałam, bo byłam zaczytana. Po chwili usłyszałam "dźwięki" kuchni. Po paru minutach po domu zaczął unosić się cudowny zapach jedzenia, jednak ja byłam nadal pochłonięta treścią książki. W końcu straciłam poczucie czasu, nawet nie zauważyłam kiedy dziewczyna zapaliła światło w moim pokoju. Nagle usłyszałam ciche pukanie we framugę drzwi.
- Tak? - Odłożyłam książkę
- Jedzenie na stole. - Oznajmiła z rumieńcem na twarzy.
Wstałam mozolnie i poszłam do jadalni, gdzie stał posiłek zapełniający cały stół. Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia, a moje kubki smakowe zaczęły szaleć.
- Smacznego. - Brunetka zasiadła przy stole.
Usiadłam na przeciwko niej i zaczęłam jeść. Jedzenie było nieziemskie, tak jak zawsze JEJ. W pewnym momencie zamiast koleżanki ze szkoły ujrzałam właśnie JĄ. Ręce mi wtedy zwiotczały, chciałam coś powiedzieć, ale na szczęście mnie zatkało.
- Coś się stało? - Mimi... Nie, ONA zapytała.
- Nie. - Pokręciłam szybko głową w prawo i lewo,a wszystko wróciło do normy.
Wróciłyśmy do posiłku,a gdy skończyłyśmy jeść zaczęło się sprzątanie. Gdy myłyśmy naczynia nagle moja koleżanka się odezwała.
- Co przede mną ukrywasz? - Uśmiechnięta jak zwykle.
- Nic. - Skupiłam się na talerzu w ręce.
- Czemu to ukrywasz? To twój sekret? - Dopytywała.
- Tak jakby. - Odparłam szybko i z chęcią zakończenia tej bzdurnej rozmowy.
- Ja Ci opowiedziałam o mnie, zaufałam Ci, ty możesz ufać mnie. - Przekonywała.
- Ta, wiem. - Zakończyłam w ten nieprzyjemny sposób naszą rozmowę.
Po chwili stałyśmy na korytarzu gdzie Mimi ubierała się do wyjścia. Jednak to coś znowu powróciło, gdy założyła czapkę. W moich oczach mimowolnie zabłyszczały łzy i choć próbowałam to ukryć, to jej uwadze to nie uciekło.
- Wszystko dobrze? Źle się czujesz? - Mieszały mi się głosy.
Usiadłam skulona i czekałam, aż to wszystko odejdzie. Gdy mi przeszło ujrzałam zaniepokojoną twarz mojego gościa.
- Przepraszam. - Mruknęłam.
- Może zostanę na noc? Jesteś blada i martwię się o Ciebie.- W mojej głowie zaczęła wyświetlać się żarząca ,czerwona lampka.
- Nie, to nie jest konieczne. - W końcu miałam zacząć dziś moją misję!
- Wybacz, ale za bardzo się o Ciebie martwię. - Odparła i rozebrała się.
Przyłożyła dłoń do mojego czoła.
- Niby nie masz temperatury. - Skomentowała.
- To nic takiego, nie musisz nade mną czuwać. - Odparłam.
_________________________________________________________________________________
Tak wyglądał posiłek:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz