czwartek, 4 grudnia 2014

Czyżby jednak buntowniczka miała uczucia?

Po powrocie do domu bez rozklejania się usiadłam do biurka. Zaczęłam tworzyć plan kolejnej misji, tym razem chciałam zagrać na własna rękę, bez pomocników. Mimo, ze to ryzykowne wiedziałam, że muszę zyskać jakąś przewagę nad wrogiem. Jego bazy oczywiście były strasznie daleko od naszego miasta, ale to nie oznaczało, że tam nie dotrę. Miałam spore możliwości, ale brak wiedzy o tych bazach. Zajmowałam się tym do 1 w nocy, potem poszłam spać. Niestety mimo takich zaawansowań w naszym mieście, nie da się nie spać. Rano kiedy wstałam przygotowałam się by wyglądać na mocno przeziębioną. W szkole wszyscy pytali czy ze mną w porządku, więc złapali haczyk, jednak gdy miałam iść do wychowawczyni musiałam się niesamowicie postarać. Weszłam do niej lekko drżąc.
- Dzień dobry. - Zabulgotało mi w nosie.
- Jeny, co się dzieje Oliwio?! - Kobieta zaraz do mnie podbiegła jak oszalała.
- Jestem trochę chora, mogłabym zostać przez najbliższy tydzień w domu i się wykurować? - Mówiłam ochryple.
- Oczywiście! Może jakoś ci pomóc, albo wpadać do Ciebie? - Była niezmiernie głupia.
- Nie, chciałabym zostać sama. - Odparłam.
- Rozumiem. - Odparła.
Wyszłam i poszłam na kolejne lekcje. Wszyscy byli uciążliwi, bo cały czas pytali czy pomóc, albo czy nie odprowadzić meni do domu. Uznałam, że ktoś może mnie odprowadzić, żeby nie było. po szkole wybrałam Mimi. Bynajmniej ja tak ja. nazywałam.
- Prześlę Ci wszystkie notatki na e-mail, bo skoro nie chcesz być odwiedzana to chociaż tak pomogę. - Dziewczyna była miła.
- Dziękuje. - Siliłam się na bycie miłą.
- Może chcesz coś zjeść? Umiem dobrze gotować. - Uśmiechnęła się radośnie.
Mnie trochę zamurowało, przypominała mi moją przyjaciółkę (Tak, tak miałam przyjaciółkę!), także była uprzejma i umiała gotować,mimo, ze mnie irytowała to jednak wiele nas łączyło.
- Co jest? Przypominam Ci kogoś? - Zaśmiała się, a ja miałam wrażenie,z ę czyta mi w myślach.
- Skąd ten pomysł? - Odwróciłam wzrok.
- Bo ty mi też kogoś przypominasz. - Jej szczerość, aż zabolała w sercu.
Tak bardzo mi ją przypomniała, a ja nie chciałam pamiętać.
- Kogo? - Zapytałam mimochodem.
- Miałam kiedyś przyjaciółkę, chociaż nienawidziła gdy tak o niej mówiłam. Była dobra, opiekowała się mną i często mnie chroniła.Gdy nadeszła wojna to ludzie w mundurach wycelowali we mnie, a ona stanęła przede mną, mówiąc coś ala " Nie myślcie, że możecie wszystko!". Dostała wtedy kulkę w głowę. Padła niczym kukiełka, nigdy nie widziałam jej takiej, nawet jak spała, była taka jakaś dojrzała i surowa. Wtedy ja złapałam ją w ręce i położyłam mimowolnie na ziemi. Zasnęła na wieki Było to smutne dla mnie, jakiś mężczyzna złapał mnie i uciekł, niosąc na plecach. A ja nie zdążyłam się nawet pożegnać. - Po jej policzkach płynęły łzy, ale na twarzy widniał uśmiech.
- Czemu się uśmiechasz, nie powinnaś być zła? - Zdziwiłam się.
- Powinnam na siebie, bo to ona powinna być tu zamiast mnie, miała tyle do stracenia, a ja miałam tylko ją. - Odparła
- Ale ty byłaś dla niej najważniejsza najwidoczniej. - Mruknęłam.
- Była by tu bardziej potrzebna.- Teraz miała smutny uśmiech.
- Chciałabym byś coś mi ugotowała... - Powiedziałam zawstydzona.
- Dobrze to zrobię Ci coś specjalnego. - Otarła łzy i jej smutek przeminął równie szybko co przyszedł.
Akurat dotarłyśmy pod mój dom.
_________________________________________________________________________________

Kim jest Mimi? Zapraszam do zakładki postaci pobocze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz