środa, 3 grudnia 2014

Prawda o głębi.

Odeszłam od nauczycielki i wróciłam do klasy. Resztę dnia miałam neutralną, nie licząc pracy klasowej, o której nie miałam żadnego pojęcia.Typowa ja, nic nie wiem o szkole, za to moi rówieśnicy myślą tylko o tym. Nie znajdą tu nie wiadomo jakiej pracy! Po szkole zostałam po lekcjach i poszłam do wychowawczyni. Jak na złość znalazłam ją po 15 minutach latania po szkole jak debilka, bo przecież po co siedzieć w pokoju nauczycielskim? Znalazłam ja w sali 5, gdzie siedziała z kim? Z kim?! Z Black!
- O znalazłaś nas. - Powiedziała nauczycielka z wyraźnym szczęściem i chęcią do pracy.
- Już myślałyśmy, że będzie trzeba po Ciebie przyjść. - Uśmiechnęła się do mnie to dziewuszysko z piekła rodem.
- Co robimy? - Byłam wściekła.
- Pomalujemy najpierw podstawę. - Pokazała dłonią ogromny kawał deski.- Farba będzie trzeba rozprowadzić nierównomiernie. Wiecie, by widać było, że to trawa. No i oczywiście chodniki, które już rozrysowałyśmy.
- Dobra. - Westchnęłam i wzięłam się do pracy.
Jakby to było gdyby Black mi nie przeszkadzała, co chwilę się na mnie pchała, kichała, potykała się. W pewnym momencie nie wytrzymałam.
- Dobrze Ci tu idzie, nie powinnyśmy pracować w jednej części, pójdę na drugą stronę. - Przenosiłam się.
Widać było, że jest raczej nie zbyt inteligentna. Jak ja mogłam brać kogoś takiego do zespołu?!
Po skończonej pracy zebrałam się do sterylnie czystego i zawsze pustego domu. Po drodze doszła do mnie Pani buntowniczka.
- Czego? - Warknęłam.
- Może trochę grzeczniej? - Zaproponowała.
- Szacunku oczekujesz ode mnie? - Parsknęłam śmiechem.
- Yhhh, no nie ważne. Wiedz, że zrobię wszystko by Ci odebrać to czego najbardziej pragniesz. - Powiedziała zdecydowanie.
- Niby czemu? Nie masz co robić? Przecież lubisz ten świat, tak? - Zaczęłam być wredna.
- Co ty sobie wogule wyobrażasz?! Kim ty niby jesteś?! - Wydarła się.
- Zazdrościsz mi odwagi, czy czego, bo nie rozumiem? - Uniosłam jedną brew.
- Niczego! Jestem idealna! To ty masz się.... - Darła się niczym wariatka opowiadająca o swoich doznaniach, które uważa za prawdziwe.
- Ja? Ja chcę tylko odzyskać MÓJ świat. MOJĄ rodzinę. Nie obchodzisz mnie ty i twoje wywody. Nie jestem nikim już dla Ciebie, ani ty dla mnie. Zrozum, skoro nie radzisz sobie z tym wszystkim znajdź sobie inną ekipę, a nie będziesz się mścić o nie wiadomo co. Co możesz mi odebrać? To co jest dla mnie najważniejsze jest poza granicami tego miasta. - Mówiłam spokojnie.
- A twoi ludzie? Co z nimi? Masz ich gdzieś?! - Po jej policzkach popłynęły łzy.
- Oni nie ryzykują dla mnie, tylko dla siebie. Przyłączyli się do mnie, bo ja chcę tego czego oni chcą i wiedzą, że damy radę. Są tylko kompanami, zauważ, że nikogo poza nimi nie mam. Nikogo nie potrzebuję. Walczę jak bohaterka jakiegoś marnego filmu akcji, o odzyskanie tego co utraciłam. Myślisz, że ktoś wejdzie mi w drogę? - Dziewczyna skamieniała, rozjechała się z miną "co?".
- Jesteś okrutna... - Popłakała się.
- To nie ja. Świat mnie tego nauczył, wszyscy ludzie wokół mnie. Nazywaj mnie jak chcesz w sumie, nie zależy mi na tym. - Krzyczałam nie zatrzymując się.
Tak właśnie tak, ta bohaterska dziewczyna w cale tak nie jest! Jest egoistką z głupimi marzeniami, a każdy postrzega ją jako kogoś dorosłego i dojrzałego! Nie! Jestem bachorem, który chce do domu, do rodziców!
_________________________________________________________________________________
Bonus obrazkowy :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz