- Hej! - Krzyknęłam wchdząc do naszej klasy.
Odpowiedziano mi hurem "hej". Usiadłam w swojej ławce, siedziałam z jakąś dziewzyną, z którą nawet nie gadałam. Miała bodajże na imię Ania, a może Anita. Nie wiem dokładnie, bo nigdy mnie to specjalnie nie interesowało. agle weszła do kalsy nasza polonistka. Nie wnikajmy w to, ze mamy jeszcze 5 języków, a ona wymaga od nas niewiadomo jakiej polszczyzny.Zaczęła jak zwykle swoją lekcję i mówiliśmy tam coś o "Królu Edypie", był on dla mnie wyzwaniem, bo zawierał już tak dziwaczne słowa, ze to nawet nie rozumiałam co czytam. Z myśli o tej jakrze interesującej książce wyrwała mnie nauczycielka.
- Co oznacza imię Edyp? - Spojrzała na mnie nieco wściekle.
- Oznacza osobę o opuchniętych nogach. Nazwano go tak z powodu, że okaleczono jego stopy. - Powiedziałam bezbłędnie, co zdziwiło nauczycielkę.
- Czyli mam rozumieć, że nie słuchasz mnie, bo wszystko wiesz? - Spjrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Nie interesuje mnie to c Pani sobie myśli. Niech Pani zostawi te uwagi dla siebie. - Powiedziałam, nie przejmowałam sie zbyt czyimiś problemami co do mojej osoby.
- Pani Profesor. - Próbowała zabić mnie wzrokiem.
- Z tego co wiem, to Pani nie posiada przydomka Profesora, więc z jakich powodów powinnam, się do Pani tak zwracać? - Dobiłam ją.
- Skąd niby masz taka wiedzę? - Popatrzyłą na mnie jak na jej ofiarę.
- Wiem i to Pani stanowczo wystarczy. - Jak zwykle byłam nie wzruszona.
- Proszę Państwa, w takim układzie uważam, że nasza "Marzycielka" jest an tyle pewna swego, że da radę przeprowa... - Mówiła wrednie.
Wstałm w połowie jej zdania i wyszłam z klasy. Nie zamierzałam się kłócić z taką prostacką osobą, jaką była Pani Krauze Iza. Od pierwszych lekcji jej się nie spodobałam, co niestety było widoczne.
Idąc korytarzem spotkałam jak zwykle Chip-Chan, która siedziała ze swoją kamerką i nagrywała co się dzieje na WF'ie u dziewczyn z innej klasy.
- Jak zwykle. - Skomentowałam.
- Hm? - Spojrzała na mnie przelotnie.
- Dziewczyno, nie mżesz uciekać z lekcji, bo będziesz miałą słabą średnią i trafisz do innego sektora, a wiesz, żeten jest najlepszy. - Usiadłam obok niej i rzuciłam torbę obok ławki.
- Nie uciekam.- Powiedziała nieco smutna.
- Znowu Cię wyzywają? - Spojrzałam przez drgugie okno.
- Taaa. - Powiedziała spokojnie.
- Chyba jednak się do nich przejdę. - Wstałam i wzięłam torbę.
- Zaczekaj, to bedzie wstyd. - Wstała, zostawiając kamerę na parapecie.
- Mam to gdzieś. - Krzyknęłąm an odchodne.
Doskonale wiedziałam, gdzie ma teraz lekcje. Zapukałam do drzwi i weszłam do klasy.
- Dzień dobry. Olivia z klasy 1 A. Mogłabym coś oświadczyć klasie an osobności? - Zapytałam z uśmiechem.
- Witam. Oczywiscie. - Kobieta wyszła z klasy.
- Dobra szczeniaki, który smarkacz wyzywa Chip? - Rozglądałam się po klasie.
- Ja. - Wstał jakiś chłopak, który miał wredny uśmieszek na ryjcu.
- W takim układzie powinieneś się ogarnąć. Jesteś żałosny i głupi. Jeżeli sądzisz, zę ktoś Cię za to będzie podziwiał, czy chwalił to coś Ci pokarzę. - Ostrzegłam.
- Pokarz. - Parsknął śmiechem.
- To rusz tu swoje leniwe dupsko. Spaślunie. - Odłożyłam torbę na biórko.
- Ty sobie słonko nei pozwalaj!. - Ruszył w moją stronę.
Dałam mu pstryczka w ns, na co on oczywiście zareagował dezorientacją. Skorzystałam z okazji i złapałam go za włosy, po czym chłopak padł przede mna na kolana.
- Chyba straciłeś odwagę. - Mruknęłam i kopnęłam go w żebro, po czym szybko puściłam jego włosy.
Padł na ziemię, skólony i się popłakał.
- Jeśli wasza klasa nie zadba o moją kumpelę, to skończycie jak on. - Patrzyłam na leżaćego z pogardą.
Wyszłam z klasy i przeprosiłam jeszcze raz za przeszkodzenie. Poszłam do Chip-Chan i kazałam jej iść na lekcję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz