wtorek, 21 października 2014

Czas akcji nadchodzi!

Nagle rozbrzmiał dzwonek,a  ja westchnęłam ciężko i schowałam książkę, po czym stanęłam przy drzwiach od sali, oczywiście opierając się o ścianę. Gdy nauczyciel przyszedł grzecznie weszłam do sali. Oglądaliśmy jakiś film, który przedstawiał jakąś grupę naukowców, która testowała nowe leki. Testowano je na małpach, oczywiście na prawdę testowano je na ludziach i wcale to w ten sposób nie wyglądało, bo widziałam taśmy, które ukradli moi znajomi, którzy żyją w innym sektorze. Ciekawiło mnie w sumie co u nich, szybko jednak odesłałam tą myśl w dal, bo przypomniało mi się, że starali się o bycie naukowcami. Musiałam zmienić temat myśli,a  złaszcza słowo "sektor". Z jakiego powodu? Otóż ta nazwa jest zabroniona, gdyż była używana w czasie wojny i chorób, jednak ja ja często stosuje. To miasto było sektorem parzystym, czyli bezpiecznym, nie parzyste były to niebezpieczne. Tak na prawdę różnica była znikoma, bo np>: sektor 22 i 23 różniły się tylko tym, ze w sektorze 22 nie było badań na ludziach. Oczywiście były sektory wysokiego niebezpieczeństwa,  a były to liczby powyżej 60. Tam działy się już cuda. Ja należałam do sektora 66 i przewijałam się przez każdy sektor. Z jakiego powodu? Często byłam ścigana i uważano mnie za duże niebezpieczeństwo co do opowiadania co się dzieje w jakim sektorze. Zazwyczaj takich ludzi szybko się likwidowało, ale ja byłam zbyt mądra na to, a z resztą sektory nie informowały inny o tym kogo ścigają. Głupie? Taaa, bo po co myśleć.  Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek, co oznaczało, ze musiałam się wziąść w garść. Zarzuciłam na siebie bluzę, na odchodne krzyknęłam tylko "do widzenia" i wyszłam przed szkołę. Pluskwiak już stał, paląc swoje Black Devile i opierając się o swoje Lamborghini Aventador koloru czarnego. Wszystkie wychodzące dziewczyny od razu się prostowały i starały wyglądać jak nie wiadomo jakie dupery. Ja podeszłam do niego jak zwykle, co wywołało szok. Chłopacy o mało nie wyszli ze skóry gdy zobaczyli to auto.
- Znowu się lansujesz. - Skomentowałam go na przywitanie.
- Narzekasz. - Powiedział przez nos, po czym wypuścił dym i zgasił papierosa.
- Dobra jedźmy. - Przeszłam do strony pasażera i wsiadłam.
Paweł zaraz też wsiadł i ruszyliśmy.
- Jakie plany? - Zapytał niby od niechcenia.
- Dzisiaj przedszkola. - Odparłam wesoło.
- Na pewno? - Zapytał, zerkając na mnie.
- Myślę, że jesteśmy gotowi. Mam nadzieje, że psycholog nie będzie potrzebny. - Powiedziałam trochę zmartwiona.
- Nie będę podwarzał twojego zdania.- Odprał.
- Pewnie to ma być ostrzeżenie, że inni będą je podwarzać. - Przymknęłam oczy.
- Jestem przewidywalny coraz bardziej. - Odparł wesoło.
- Trochę tak. - Zaśmiałam się.
- Dobra jesteśmy. - Wjechaliśmy do starej zniszczonej fabryki.
Wysiedliśmy i poszliśmy do pokoju, który nazwałam "pokojem rozmów". W nim już czekała moja grupa. Przywitaliśmy się szybko, a ja usiadłam na swoim fotelu.
- Dzisiaj zaliczamy przedszkola. - Powiedziałam surowo.
- Chyba oszalałaś! - Wydarła się Black.
- Zamknij się Black. - Warknął Stue.
- SAM SIĘ ZAMKNIJ. - Dziewczyna się napuszyła.
- Ja nie dre ryja. - Prychnął.
- Cisza. - Powiedziałam spokojnie.- Uważam, że trzeba w końcu zebrać się na przedszkola. Nie zapomniałam o tym co się działo gdy byliśmy w podstawówce, ale nie możemy dłużej czekać. - Powiedziałam.
- Zolgo powiedz jej coś! - Krzyknęła z przerażeniem blondynka.
- Ma rację. - Odpalił papierosa Djarum i rozejrzał się po sali.
- Zdecydowane. Zolgo, Stue wchodzicie pierwsi, ubezpiecza was Abi i Goatman. Potem wchodzimy cała resztą. Zaprowadzamy dzieci do samochodu, w którym standardowo siedzi Pluskwiak. Każdy mam nadzieję, że pamięta jak się komunikujemy i inne badziewia. Paweł bierzesz oczywiście autobus. - Przedstawiłam szybki plan.
- Nadal jestem przeciwko. - Westchnęła Black.
- Nie bój się o niczyją psychikę, a i pamiętajcie, że życie dziecka jest najważniejsze. - Patrzyłam na każdego, ale nie wiele zdradzali po sobie emocji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz