Star szukał wyjścia z potrzasku, ale został zbyt mocno otoczony. Podbiegła do mnie Slecht.
- Niech Pluskwiak wszystkich zabierze,a my odzyskamy Star. - Powiedziała i jednocześnie wyciągnęła broń.
- On ma tam dzieci, a wszystkie muszą wyjechać bezpiecznie. - Warknęłam i nagle ruszyłam z miejsca.
W tym momencie wszystko słyszałam jak pod wodą, biegłam tak, że kule mnie tylko raz w czas drasnęły. Wbiegłam do środka "kółka". Szybko złapałam dwójkę dzieci i wzięłam na ręce, jedno na barana,a Star postąpił podobnie i szybko wylecieliśmy z nimi. Reszta nas osłaniała, tylko Paweł już siedział za kierownicą. Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk. Była to jakaś matka z rocznym dzieckiem an rękach, która uciekała zza przedszkola. Była zraniona w nogę, a dziecko krwawiło prawdopodobnie z nogi. Odłożyłam dzieci i postanowiłam się nią zająć, bo reszta musiała walczyć. Nagle kobieta dostała w głowę, a jej oczy zaszły mgłą, byłam na tyle blisko, że zdążyłam złapać i odebrać jej dziecko. Szybko zakryłam mu oczy. Dziecko zaczęło płakać bardziej niż wcześniej, a ja stałam tam ze łzami w oczach.
- Oliv! - Usłyszałam Zolgo, który podbiegł do mnie.
Jednak za nim dobiegł poczułam po ocknięciu się z tego mojego "snu", poczułam okropny ból w klatce piersiowej, udzie i ramieniu. Zrozumiałam co się dzieje i szybko zaczęłam wiać, a mój przyjaciel zaraz za mną. Nagle usłyszałam huk i krzyki. Wiedziałam, że używają granatów, niestety nigdy wcześniej nie mieliśmy z tym styczności. Ktoś do mnie podbiegł i kopnął mnie w nogę, z której krwawiłam. Dziecko przeraźliwie płakało, a ja nagle poczułam okropną wściekłość. Gdy upadłam, to szybko wstałam i z łokcia przywaliłam kolesiowi w brzuch. Już miał celować pięścią w głowę dziecka kiedy pojawił się równie wściekły Zolgo i złamał kolesiowi nos,a po tym rzucił się na niego i zaczął go tłuc jeszcze bardziej po twarzy. Ja zebrałam się w sobie i dobiegłam do autobusu, gdzie Black przejęła dziecko.
- Black, jedź z Pluskwiakiem, my nie możemy jechać z wami. - Powiedziałam szybko,a dziewczyna zaczęła drżeć.
Cofnęła się, a Pluskwiak zamknął drzwi i odjechali. Spojrzałam na resztę, która walczyła. Nagle uświadomiłam sobie, że albo oni albo my. Nigdy nie sądziłam, ze będę musiała walczyć na śmierć i życie. Nagle mimowolnie padłam na kolana.Okazało się, ze straciłam dużo krwi, szybko rozdarłam koszulę, którą miałam an sobie i szybko zawiązałam na nodze. Resztę też szybko zabandażowałam i wstrzyknęłam pewien lek. Gdy już poczułam się lepiej to dołączyłam do reszty. Na początku zaatakowałam trzech żołnierzy an raz, którzy strzelali do Slecht. Jednemu skoczyłam an plecy i skręciłam kark. Kolejnego poczęstowałam kulką w łeb,a z ostatnim poszalałam i zadźgałam go an śmierć. Była to lekka zemsta za krzywdy, które się dzieją teraz i za cierpienie dzieci. Stałam tak przez chwilę nie ruchomo, aż ktoś mnie złapał i zaczął ściskać moja szyję i ciągnął moją osobę ku górze. Szybko odczułam jak to jest, gdy nie można oddychać i kopnęłam przeciwnika w twarz, a on mnie puścił mnie natychmiastowo, ale chciał też mi oddać. Szybko kucnęłam i kopnęłam go w nogi, w taki sposób, że się przewrócił. Jak mój przeciwnik padł na ziemie, to szybko okaleczyłam nożem jego nogi, tak by nie mógł się ruszyć. Potem pognałam pomagać reszcie. Wszystko działo się na tyle szybko, że nie czułam nawet bólu, który powinny sprawiać rany. Jednak to nie było najgorsze, bo w końcu nie tylko ja potrzebowałam pomocy medycznej,a naszego zbawiciela i zbawicielki nadal nigdzie nie było widać. Szokiem było, że cokolwiek było widać. Można zapytać "czemu", ale to chyba oczywiste, bo na wojnie jak na wojnie, pełno dymu, bomb i innych rzeczy. Bałam się, że niedługo powybijają nas jak kaczki... Nagły huk przybił moją uwagę. Energicznie odwróciłam się w kierunku gdzie przed chwilą było słychać ten dziwny dźwięk, który zdefiniowałam jako huk. Moim oczom ukazał się....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz