Moim oczom ukazał się długo wyczekiwany autobus.
- Odwrót! - Wrzasnęłam, tak, że moje gardło zabolało.
Wszyscy ruszyli do pojazdu, ale za nami również i przeciwnicy. Ktoś wydał rozkaz, by celować w koła, co było głupie. Czemu? Koła odbijały pociski. Nie pytajcie jak to zrobiliśmy, bo to zasługa naszego geniusza Sil. Szybko wsiedliśmy do wozu i Paweł natychmiast ruszył. W między czasie zamknął i drzwi. Wszyscy odsapnęliśmy i dopiero teraz było widać szkody. Najbardziej chyba ucierpiałam ja. Toteż zajęto się mną jako pierwszą. Długo nikt nic nie mówił. Tylko słychać było pojazd,a czasem dźwięki bandaży, czy pisków bólu. Zalgo miał głęboką ranę do szycia, ale nie mieliśmy możliwości by to zrobić tutaj,w obecnej sytuacji, bez koniecznych środków. Black przeczyściła mu ranę wokół i szybko nałożyła jakiś opatrunek. Gdy już wszyscy byli opatrzeni i gotowi na rozmowę, odezwałam się zachrypniętym głosem.
- Dobra robota. - Wszyscy popatrzyli an mnie smutno, ale i był cień uśmiechu na ich twarzach.
Wyobraźmy sobie co stało by się z tymi dziećmi, gdyby nie my? Gdyby nie nasza pomoc? Co jest najgorsze? To, ze te ćwoki z Fallen siedzą sobie przy telewizorku, albo mają jakieś pogaduszki o tym kto komu się podoba, albo inne głupoty. Boją się konsekwencji i to ich ogranicza. Są okropni i bezduszni, chociaż my też to jednak działamy dla dobra ogółu. Jak można ignorować to całe zło? Jak można?! Gdyby oni tam byli to, pewnie by pragnęli pomocy. Ktoś do mnie podszedł i powiedział żebym poszła spać, bo wyglądam jakbym miała zraz paść. Położyłam się na 2 fotelach i zasnęłam. Śniło mi się, ze płynę ogromnym statkiem po kryształowej wodzie, a we wodzie pływają przepiękne zwierzęta. Ludzie z uśmiechem wszystkich witali i opowiadali jak tęsknią za domem i jak wyobrażają sobie powrót. Jedni mówili, że czeka na nich żona i syn z ciepłym posiłkiem. Inni mówili, ze praca ich pochłonie,a bliscy jak zwykle będą musieli go wspierać. Ktoś tam mówił o jakimś weselu, przyjęciu... Sama dobrze nie pamiętam. Wiem, ze leżałam na leżaku i podziwiałam niebo, gdy nagle zrobiło się szare,a woda zaczęła mętnieć. Widok niczym z horroru o jakieś zarazie. To jednak było to co przeżyłam na prawdę. Był to sen o tym jak zaczęła się WOJNA.Ten obraz prześladował mnie w snach, w myślach, na lekcjach, w telewizji i literaturze.To wszystko pochłaniało mnie do cna. Wojna i ten sen to moje życie. Niespokojne, pełne walki, łez, rozkazów i brudu. Nie wiem, czy to tylko moje sny, a może kogoś innego także...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz