Obudziłam się już w naszej melinie. Byłam pozszywana w paru miejscach i leżałam pod kroplówką. Niedaleko mnie leżała druga pokrzywdzona osoba. Rozejrzałam się i zauważyłam Slecht.
- Nareszcie wstałaś. - Westchnęła ciężko.
- Też miło Ciebie widzieć. - Odparłam ironicznie.
- Wiesz, że znowu bardzo ryzykowaliśmy prawda. - Powiedziała jakby chciała coś zasugerować.
- Co masz niby na myśli? - Zmarszczyłam brwi.
- Niektórzy nie zniosą ego dłużej. - Mówiła nadal szyfrem.
- Przestań pieprzyć! Kto chce odejść?- Starałam się nie wybuchać za bardzo.
- Black próbuje po prostu wszystkich podburzyć. Właśnie teraz.- Mruknęła.
Ja natychmiast oderwałam wenflon i wkurzona kopnęłam w drzwi. Moim oczom ukazała się gromadka moich osób z grupy, na środku stała osoba, która podburzała resztę. Wkurzona wleciałam w nią i dwa razy uderzyłam ją pięścią w twarz.
- Wynoś się stąd. - wstałam z niej.
Nikt nawet nie drgnął. Ona za to z wyrzutami patrzyła na wszystkich.
- JAZDA! - Wrzasnęłam, a ta uciekła w popłochu.
- Miło, że znowu odzyskałaś temperament. - Powiedział Pluskwiak.
- Tak, trochę minęło od mojego wybuchu. - Zaśmiałam się nerwowo.
- Nie kręci Ci się w głowie? - Zapytała Sil.
- Nie, jest ok. - Odparłam.
- To dobrze. - Widać było, że się martwiła.
- Dobra, teraz czas na pytanie. Kto chce podążać drogą Black? - Zapytałam prosto z mostu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz